Wini: Przez 20 sekund jest nam smutno

fot. Maciej Bogucki

(…) Handlowałeś kiedyś winylami – to był dla ciebie start w hip-hopie czy już wcześniej na jakichś płaszczyznach się udzielałeś?

Ja hip-hopu słuchałem już za komuny. Mój kolega wyemigrował w tamtych czasach do RFN-u i gdy po pięciu latach wrócił, opowiedział mi, co tam się dzieje. Dla mnie to było tak, jakby on, kurwa, z kosmosu wrócił. U nas szaroburo, a ten mówi: „Stary, my tu mamy rockersów, popersów, rapersów, piździelców, punków, kolorowe Nike’i i figurki z Gwiezdnych Wojen, a Haribo wpierdalamy na śniadanie”. „Co?!”. „Tak! Masz, słuchaj – to jest rep!”. On nawet rap na to nie mówił, tylko: rep. Puścił mi jakąś płytę i jak tylko ją usłyszałem, pomyślałem: „Ja pierdolę, całe życie na to czekałem!”. Zwariowałem.

Więcej przeczytasz na newonce.net.

Wini (właśc. Winicjusz Bartków, ur. 1974) – wysublimowany smakosz wyszukanych potraw, energiczny biznesman, polityczny radykał i pieniacz, hedonista i epikurejczyk, największy fan, a zarazem wróg wszelkich używek, człowiek o rubasznym i inteligentnym poczuciu humoru, leń i pracoholik w jednym, piewca miłości, który kocha nienawidzić, twardy charakter o wielu słabościach, uparty kontestator światowego ładu, jowialny choleryk. Na stare lata mu odwaliło i został raperem. Szef firmy Stoprocent.